piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział III

          Po przeczytaniu tego krótkiego listu nie wiedziałam co mam czuć. Z jednej strony się smuciałm, ponieważ Ron już mnie nie kocha, ale z drugiej strony mogę być z Draco. " Hermiono, Draco ci się nie podoba", próbowałam sobie to wmówć. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest juz po 2 w nocy i postanowiłam, że pójde spać.
       Obudziłam się dość wcześnie, więc miałm dużo czasu na ubranie się. Po ok. pół godzinie poszłam do Wielkiej Sali na śniadanie. Był tam już Ginny. Gdy tylko doszłam do stołu od razu mnie zapytała
- Czemu jesteś taka smutna? Dostałaś list od Rona ?
-Niestety tak...A skąd o tym wiesz?- zapytałam przerażona ?
-Powiedział mi.
-Wiedziałaś o tym? Czemu mi nic nie powiedziałaś!- Wybuchnęłąm krzykiem, byłam oburzona tym, że Ginny wiedziała i mi nic nie powiedziała
-Spokojnie. Chciałam, żeby on ci to powiedział, ale on nie zespuł naszej przyjaźni. Tak ?-zapytałą zmieszana Ginny
- Tak, nie masz się czego martwić.- powiedziałam to i po chwili dodałam- Chcę cie
o coś zapytać, czemu byłaś taka smutna w pociągu ?
-Bo myślałam, że ten głupek zepsuje naszą przyjaźń, ale naszczęście nie zepsuł.
Cieszę się, że mam kogoś takiego jak Ginny. Pogadałyśmy trochę i poszłyśmy na lekcje, ale nie mogłam się skupić, bo cały dzieć myślałam o Ronie. Było mi smutno, że go już nie będę miała. Czasem pare łez płynęło mi na policzkach, ale chciałam, aby nik tego nie zobaczył. Jednak go kochałam i go starciłam na zawsze :( Lekcje dosyć szybko się skończyły. Zagubiona myślałmi poszłam do pokoju. Nie było w nim jeszcze Draco. Usiadłam sobie, wypiłam herbate i zaczęłam czytać książke. Nagle usłyszałam, że ktoś próbuje wejść do drzwi. Trochę się przestraszyłam, ale zobaczyłąm, że to był tylko Darco. On był pijany! Co mam teraz zrobić? Wzięłam go pod pachę i próbowałam go zaprowadzić go do łożka, ale on zaczął coś maarotać..
-Hemono a y eteś adna
-Co?
-Hermiono, ale y jesteś ładna.- powiedział to i go w wrażenia opuściłam
-Przepraszam cię Draco.
-Esteś najśliczniejszą osobą a swiecie.- dodał jeszcze chwijąc się.
Zaprowadziłąm go do łożka, zrzuciłam go i od razu usnął. Czy on to mówił naparawde? Zapytam go jutro o to i poszłam spać.
          W szkole od rana było głośnie. Okazało się, że jest mecz w Quidditcha między Ravenclawem a Slytherinem. Draco grał na pozycji szukającego, więc nie mogłam go złapać. Postanowiłam, że zostanę w pokoju i sie pouczę. Niestety nie mogłam, ponieważ był za duży harmider. Zosatwiłąm książki i postanowiłam, że się przejde i mże obejrze trochę meczu. Przechadzałam się po korytarzu i gdy już chciałam iść na stadion, podbiegła do mnie pani Pomfrey. Powiedziała mi, że ktoś chce mnie widzieć w skrzydle szpitalnym. Przeraziłam się , bo nie wiedziałam kto może mnie szukać i czy temu komuś nic się nie stało. Od razu tam poszłam. Gdy weszłam zobaczyłam, że leży tam tylko Draco. Usiadłam przy nim i zapytałam:
-Cześć. Coś się stało ?
-Spadłem z  miotły i pani powiedziała, abym kogoś zawołał i od razu pomyślałem o tobie - powiedział Draco z uśmiechem.
Odetchnęłąm z ulgą. Nie chciałam nic mówić, bo było widać, że jest zmęczony. Siedziliśmy tam i patrzyliśmy w swoje oczy.*_*

                                                  ~~~~~~

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział II

          -Hermiono, Hermiono, Hermiono!!- krzyczała Ginny
-Tak?- odpowiedziałam zamyślona
-Jesteś jakaś inna.Coś się stało?
-Nic, nic. Wszystko w porządku.- powiedziałam mętnym głosem.
-Zbliżamy się do Hogwartu, założ szate- powiedziała Ginny, uśmiechając się.
Również odpowiedziałam jej uśmiechem i założyłam szate. Po kilku minutach dotarliśmy do Hogwartu. Wzieliśmy kufry i poszłyśmy na uczte. Na początku jak zawsze był przydział do domów. Nie mogłam się skupić. Cały czas myślałam nad Draco i Ronem. Draco jest przystojny, ale ja już mam swojego Rona. Nie zostawie go. Ale Draco chyba się zmienił. Nie powiedział mi żadnego przykrego słowa. Z Ronem nie widziałam się prawie przez całe wakacje. Czy co się mu stało? Już nie wiem co mam myśleć. Nie mogłam nic jeść. Myśli latały mi jak opętane. Chciałam jak najszybciej wyjść z tej sali. Wydawało mi się jakbym tam była kilka godzin. Sekundy zamieniały się w minuty, minuty w godziny. W głowie mi chuczało. Wkońcu uczta zakończyła się. Cieszyłam się, że nie muszę wracać do głośnego domu Gryffonów. Pożegnałam się z Ginny i poszłam do mojego własnego pokoju.
           Szłam dosyć długo. Postanowiłam, że wezmę prysznic. Może coś wymyślę i uspokoe myśli. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam duży pokój. To był bardzo duży pokój. Był on podzielony na dwie mniejsze sypialnie. Wybrałam łóżko, które było większe i rzuciałam się na nie. Po kilku minutach poszłam do łazienki po prysznic. Gdy się umyłam zapomniałam wziąć kosmetyczki. Więc nałożyłam ręcznik i poszłam do kufra po kosmetyczkę i gdy już wracałam ktoś otworzył drzwi. Zobaczyłam w nich  Darco. Dopiero po chwili przypomniałam, że mam na sobie tylko ręcznik.
-Nie patrz na mnie! - krzyknęłam przerażona
-Ale powitanie. Ok już nie patrze. Heheh.
- No nie patrz i się nie śmiej.
Trochę zdziwiłam się jego zachowaniem i nie wiedziałam czemu on się śmieje. Poszłam do łazienki dokończyć prysznic. Gdy już położyłam się do łóżka, nie mogłam jeszcze zasnąć. "Draco został drugim prefektem naczelnym. Będę musiałą z nim dzielić pokój. Jak to wygląda? Co na to powie Ron?" Długo tak jeszcze nad tym rozmyślałam i wkoncu usłyszałam, że ktoś puka do okna. Otworzyłam okno i zobaczyłam sowę, która należała do Rona. Otworzyłam list i zaczęłam czytać...

Droga Hermiono!
Jak tak u ciebie w szkole ?
Muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć. Już nie umiem tak żyć. W wakacje spotkałem dziewczynę i się w niej zakochałem. Nie pogłem się powstrzymać. Bardzo bym chciał, abyśmy zostali przyjaciółmi. Przepraszam cię, wiem, że to będzie dla ciebie wielki trząs, ale proszę nie obrażaj się na mnie.
Proszę, abyś odpisała mi. Błagam.!!!
   
                                                                                              Ron


                                                      ~~~~~~


                                                     

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział I

          Zerwałam się szybko z łożka i spojrzałam na zegarek. Zobaczyłam, że zaspałam na pociąg do Hogwartu. Wzięłam wszyskie potrzebne rzeczy, ale było trudno, ponieważ miałam bałagan w całym pokoju. Patrząc na ten pokój poczułam pustkę. Była ona spowodowana odejściem tylu ważnych dla mnie ludzi Freda, Lupina, Tonks i wielu innych. Łza zakręciłą mi się w oku. "Znowu się rozkleiłam" pomyślałam. Dobrze, że są ze mną osoby, które o mnie pamiętają. Tu pomyślałąm szczególnie o Ronie. Z zamyślenia wyrwała mnie mama, która zawołała mnie, abym się spieszyła. Wzięłam cięzki kufer z ksiązkami i zeszłam na dół. Dziwnie się czułam, gdyż nie będzie w szkole Harry'ego ani Rona. Na szczęście będzie tam Ginny. Zawsze na nią pogłam polegać i myślę, że bedzie tak i w tym roku. Wsparcie przede wszystkim  przyda mi się w tym roku, ponieważ są owumenty.W tym roku zostałam także prefektem naczelym. Ten rok może być intesresujący. Gdy dojechałam na King's Cross zobaczyłam, że zostało mi jeszcze 3 minuty do odjazu pociągu. Szybko pożegnałam się i poszłam na peron. Błyskawicznie przeszłam przez barierkę i poczułam ulgę, gdyż pociąg dalej tam był. Weszłam do pociągu i szukałam Ginny. Po chwili znalazłą ją. Siedziała w jednym peronie razem z Luną. Nic się ona nie zmieniłą. Wyglądała jak zawsze dziwacznie i czytałą Żonglera. Uśmiechnęłam się na jej widok. Potem spojrzałam na Ginny, którą poznałąm po jej rudych włosach. Wyglądała zupełnie inaczej niż zwykle. Widać było w jej oczach, że coś ukrywa , jakby coś ją gryzło. Chciałam ją zapytać co się stało, lecz nie zdążyłam, gdyż przyszedł do mnie jakiś pierwszoroczniak i powiedział, że szuka mnie profesor McGonagall. Nie wiedziałam o co może chodzić. Próbowałam sobie przypomnieć, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Gdy poszłam do przedziału nauczycieli, odetchnęłam i weszłam. Była tak tylko profesor McGonagall. Zobaczyła ona moje zmieszanie na twarzy i powiedziała:
-Nie martw się. Nic się nie stało Hermiono- odetchnęłam z ulgą,poczym dodała- Otrzyłałąś moją sowę z listem, że zotałam prefektem naczelnym?
- Tak pani profesor.
- To wyśmienicie. Jako prefekt naczelny masz do dyspozycji własy pokój - mówiąc to podałą mi klucze.
-Dziękuje pani profesor, a kto jest drugim prefektem? - zapytałam .
-Jeszcze nie wiem. Szukam odpowiedniej osoby na to stanowsko- odpowiedziała pani profesor.
Gdy wyszłam z przedziału nie mogłam uwierzyć,w to co powidziała McGonagall.  Będę miała więcej miejsca i ciszę w czasie nauki. Nikt nie będzie mi przeszkadzał. Ogromnie się cieszyłam. Chciałam jak najszybciej powiedzieć o tym Ginny i Lunie. Gdy szłam tak zamyślona niechcący kogoś popchnęłam.Gdy odwróciłam głowę, aby przeprosić potrąconą osobę ujżałam bardzo przystojnego chłopca o blond włosach. Spodobał mi się. Dopiero po kilku sekundach zobaczyłam, że to był Draco Malfoy.
-Przepraszam- powiedziałam mu.
-Nic się nie stało.
Byłam zdziwiona, ponieważ liczyłam na jakoś głupią odzywkę, a on powiedział to takim delikatnym i zmysłowym głosem. Odpowiedziałam mu uśmiechemi ruszyłąm do dziewczyn, aby im to powiedzieć. Jednad zdecydowałam, że powiem im tylko o moim pokoju, a sprawę z Draco zostawię dla siebie.
                                                   
                                                  ~~~~~~~~